Borelioza

Pierwszy weekend

03.11.2008

Przeleciał pierwszy weekend z borelką. Był cholernie ciężki i to już nie pod względem fizycznym a psychicznym.
Przez te dwa dni strasznie umęczył mnie katar. Bolała głowa i gardło, ale do wytrzymania. Mam wrażenie, ze wieczorami bardziej czuję drętwienie kończyn. Wczoraj troszkę też czułem bóle mięśni, ale nie wiem czy to nie przez nerwy.
Psychika zupełnie mi siadła.  Było mi najzwyczajniej w świecie smutno. Po sobotnim myciu dzieci nie wytrzymałem. Zamknąłem się w pokoju gościnnym i rozryczałem jak dziecko. Myśląc o zbliżającej kolacji i o tym, że nie mogę zjeść tego co lubię ryczałem jeszcze mocniej. Po drodze zadawałem sobie tysiące pytań. Dlaczego to ja muszę tak cierpieć? Za czyje grzechy? Czemu w życiu nic mi się nie udaje? Czemu mam same problemy? itp itd.
Od tamtego momentu mam totalnego doła i zastanawiam się po co żyję. Przeze mnie cierpią wszyscy i jest ciężko, no może poza dziećmi, bo są jeszcze małe. Czasem mam ochotę spakować się i wyjechac. Wyjechać daleko żeby mogli raz na zawsze uwolnić się ode mnie i zacząć normalne życie. To wszysto co się dzieje jest przeze mnie. Ja jestem chory, ja nie moge normalnie jeść, ja ja ja i ja. 
Rzygać na to wszystko tylko się chcę.
Chcę zasnąć …

:, , , , , , , ,

1 Komentarze do tego wpisu

  • katarzyna

    rozumiem co czujesz ja przechodzę przez to samo mam za sobą 30 dni leczenia antybiotykiem, czuję się fatalnie, ryczę prawie codziennie, nie wiem czy dam radę pójść do pracy, głowa ciężka, a najgorsza jest depresja..

Dodaj komentarz



Szukasz czegoś?

Skorzystaj z ponizszego formularza wyszukiwania na stronie:

Odwiedź naszych znajomych!

Polecani znajomi...