Kryzys, kryzys i po kryzysie.
23.02.2009
120 dzień walki z boreliozą.
Wszyscy wkoło trąbią o kryzysie. Gdzie się człowiek nie obróci tam kryzys kryzys kryzys. Mnie też złapał, stąd taka cisza na blogu, ale też już odpuścił. Trwał jakieś 4 tygodnie.
Wszystko zaczęło się na dwa dni przed Sylwestrem. Nagłe osłabienie i straszne drętwienie wszystkich kończyn i głowy. Ledwo dojechałem samochodem do domu. Wiem wiem sporo ryzykowałem, ale w samochodzie czuje się, tak jak w domu, bezpiecznie. Na następny dzień czułem się jeszcze osłabiony na tyle, że nie udało mi się pójść do pracy. Sam Sylwester przebiegał już zupełnie spokojnie. Bez żadnych ekscesów. Moja borelka dała mi odpocząć kilka dni, by znów uderzyć. I to ze zdwojona siłą. W pierwszą środę nowego roku w pracy nagle coś mi walnęło w klacie. Przed oczami świat zaczął mi wirować. Myślałem, że to już koniec. Udało się jednak utrzymać na powierzchni tej ziemi. Nie obyło się bez karetki i krótkiego pobytu na SORze. Przy okazji wywołując małą sensacje w pracy.
Kolejny tydzień walki z boreliozą i kolejny przejazd karetką do szpitala. Tym razem początek trasy był w domu. Objawy w zasadzie identyczne. Nagłe osłabienie, ból w klacie i przełyku. Postępowanie w szpitalu w sumie też. Troponinka i EKG. Na dowidzenia usłyszałem – nic panu nie jest, jest pan zdrowy.
Po dwóch takich akcjach byłem sporo mądrzejszy. To doświadczenie przydało się kolejnego i tym samym ostatniego tygodnia kryzysu. Nie dzwoniłem już po karetkę, tylko spokojnie przeleżałem w domu na podłodze. Muszę przyznać,że póki co były to najgorsze 4 tygodnie leczenia mojej boreliozy.
Koniec stycznia i luty przeleciał bez większych sensacji. Trochę stawy dawały mi popalić. Szczególnie moje lewe biodro, kolano i klatka. Takie dokuczanie ze strony borelki można jednak wytrzymać
Od tygodnia znów zacząłem łykać Tynidazol, wiec i moje samopoczucie się pogorszyło. Wróciły osłabienia, ale na szczęście tylko chwilowe. Wieczorkiem pobolewa kark, głowa. Przypomina o sobie kolanko i biodro.
Na szczęście, to wszystko co się teraz dzieje jest pryszczem w porównaniu do okresu kryzysu. Powoli o nim zapominam.
Od stycznia 2009 łykam:
Zamur 1000mg 2xD
Rolicyn 300mg 2XD
Tetracyklina 750mg 2xD
Tinidazol 500mg 2XD w cyklach 14-to dniowych
Październik 27th, 2009 on 22:38
Witam. Mam na imię Jacek i chciał bym dowiedzieć się kilku rzeczy o Twojej walce z bolerką.
Sprawa wygląda tak… niedawno dowiedzieliśmy się z moja dziewczyna ze wykryto u niej borelioze… ( a raczej ja się dowiedziałem). Zależy mi na niej i chciał bym się jak najwięcej dowiedzieć o leczeniu tej choroby.
Będę Ci wdzięczny za wszelkie informacje o przebiegu choroby i co ważniejsze leczeniu. Czekam z niecierpliwością na jakieś informacje. Pozdrawiam