Dzień nr 4
30.10.2008
Muszę przyznać, że dzisiaj borelioza aż tak mi nie dokucza. Wczoraj wieczorem wyglądało gorzej. Miałem zawroty głowy i wymiotować mi się chciało. W miarę szybko zasnąłem i rano już było całkiem dobrze. Czuję się trochę rozbity. Tak jakbym miał grypę. Mam wodnisty katar i trochę boli głowa. Na szczęście z moim brzuszkiem jest już lepiej. Nie muszę już tak często chodzić do kibelka
.
Zacząłem czytać o leczeniu naturalnym i powiem szczerze, że się troszkę podpaliłem i czasem zastanawiam się czy aby nie zrezygnować z antybiotyków. Podejrzewam, że będę je brał do momentu załapania grzyba lub wyzdrowienia
. Ale się rozmarzyłem. W sumie dobrze, bo to oznaka lepszego humorku. A jak główka dobrze pracuje to i z resztą lepiej.