Dzień 51
16.12.2008
Wczoraj była mała rocznica 50 dzień leczenia. Niestety tego dnia nie mogę zaliczyć do udanych. Praktycznie całe popołudnie przeleżałem w łóżku.
Wcześniej nic szczególnego się nie działo. Byłem w Krakowie u lekarza już drugi raz. Leki w zasadzie te same. Jedyna zmiana to Azitrox codziennie. Do 13 grudnia w zasadzie było całkiem nieźle. Złe samopoczucie można było liczyć w godzinach. Teraz jest beznadziejnie. Od soboty czuje się osłabiony i delikatnie kołuje mi się w głowie. Zastanawiam się tylko, czy to Herx, czy pogorszenie zdrowia przez antybiotyki. W sumie to nic nowego. Przecież w tej chorobie na 100% nie wiadomo nic. Kiedy się to wreszcie skończy, bo powoli dobiera się do mnie deprecha. Zadaje tysiące pytań dlaczego? Obwiniam wszystkich o wszystko. Irytują mnie wszystkie rozmowy i pytania dotyczące boreliki. Staram się walczyć z nią, nie chcę jej, bo to odbija się na całej rodzinie. Jednym słowem tragedia.
Co przyniesie nowy dzień….? Zobaczymy